Rafał Solarek

Przestań sabotować swój biznes!

Wyobraź sobie, że Twój biznes to dom. Stawiasz solidne fundamenty, proste ściany, szczelny dach – wszystko wygląda idealnie. W pewnym momencie wchodzisz do środka z wielkim młotem i zaczynasz rozwalać ściany. Brzmi absurdalnie? A jednak często robimy tak w życiu, a szczególnie w biznesie. Budujemy coś, a potem – niestety często nieświadomie – sami to niszczymy.

Dzisiaj opowiem o tym, czym jest sabotowanie biznesu, czym było dla mnie i jak sobie z tym poradziłem. Podzielę się też wskazówką, jak tego unikać, czyli jak nie utrudniać sobie drogi biznesowej.

Dlaczego temat sabotowania biznesu stał się dla mnie istotny?

O sabotowaniu biznesu chciałem nagrać materiał już jakiś czas temu, ale teraz jest na to idealny moment. Ostatnio dużo myślę o swoich przekonaniach i pracuję nad nimi. Czytam książkę Psychocybernetyka Maxwella Maltza, która mocno osadza się w tym temacie. Pokazuje, że przeszłość nas nie determinuje. Zawsze jesteśmy w trybie osiągania swojego celu i udowadniania swoich przekonań. 

Zacząłem analizować, co działo się w mojej agencji i dlaczego przez ostatnie lata, mimo mojej chęci rozwoju i skalowania działalności, finalnie nie osiągała ona oczekiwanych rezultatów. Bywały momenty wzrostu, ale zaraz potem pojawiał się kryzys. Klient odchodził, a zmiana oferty nie zawsze działała. Dopiero później uświadomiłem sobie, dlaczego tak się działo. Moim zdaniem to był idealny przykład sabotowania biznesu. 

Jak nieświadomie sabotowałem swój biznes?

Prowadziłem agencję, ale w pewnym momencie przestała mi sprawiać radość. Robiłem to wyłącznie dla pieniędzy i czułem, że to nie jest dla mnie. Z czasem okazało się, że jest w tym wszystkim dużo zarządzania pracownikami, sporo problemów i stały kontakt z klientami. Wiedziałem, że są inne możliwości, a mój biznes nie był zgodny z moimi wartościami. 

Czułem jednocześnie, że jego rozwój jest dla mnie trudny i nie wiedziałem, jak go dalej skalować. Bardzo tego chciałem, ale przy ośmiu pracownikach to było dla mnie za dużo. Bałem się oddać część firmy managerowi i nie miałem na to pieniędzy. W głębi duszy wiedziałem również, że agencja nie jest dla mnie idealnym rozwiązaniem. Denerwowało mnie to, że klienci odchodzili. Nie zawsze robili to dlatego, że byli niezadowoleni, ale dlatego, że zmieniali swój model biznesowy. Nie miałem pewności, że biznes będzie się stabilnie rozwijał.

Mimo że chciałem go rozwijać, podejmowałem wiele nieświadomie sabotujących decyzji. Trzymałem się znanego mi schematu i zarobków, bo było to dla mnie bezpieczne. Bałem się wyjść na wyższy poziom i rozwinąć skrzydła. Uświadomiłem sobie, że problem nie tkwił w samej agencji, ale w moich przekonaniach. Bałem się, że jak wejdę na wyższe zarobki albo na większą skalę, będzie to dla mnie stresujące. Dlatego to nie miało prawa się udać, bo sam się sabotowałem.

Jak nasze przekonania wpływają na biznes?

Wydaje mi się, że to właśnie przekonania są kluczowe. Niektórzy przedsiębiorcy wierzą, że biznes to ciągła gonitwa – niekończące się gaszenie pożarów, udoskonalanie, budowanie. W ich przekonaniu nie istnieje moment, w którym firma może działać stabilnie i generować odpowiednie zyski. Wierzą, że trzeba nieustannie napędzać tę machinę, dlatego pracują po 8, 12, a nawet 16 godzin dziennie, także w weekendy, żeby każdy był zadowolony. 

Nawet gdy nadejdzie taki okres, że wszystko działa poprawnie, często nieświadomie sami wywołują konflikty i problemy. Oczywiście nikt się do tego nie przyzna, ale jeśli przeanalizujemy swoje działania, może się okazać, że faktycznie tak było. Być może zmieniliśmy ofertę, sposób dostarczania usług albo wdrożyliśmy nowego podwykonawcę bez odpowiedniego przygotowania, bo mieliśmy dobry cashflow i uznaliśmy, że nie trzeba się nad tym głębiej zastanawiać. Takie decyzje często prowadzą do nieoczekiwanych problemów i strat. 

Zastanów się, czy Twoje przekonania nie sabotują Twojego biznesu

Jeżeli Twój biznes działa, ale nie rozwija się tak, jakbyś chciał, albo pojawiają się problemy, które Cię frustrują, warto zastanowić się nad swoimi przekonaniami na temat biznesu. Jak według Ciebie powinien wyglądać? Co uważasz za normalne w prowadzeniu firmy? Może Twój biznes odzwierciedla to, kim jesteś?

Jeśli chcesz zarabiać więcej, ale tego nie robisz, warto zadać sobie pytanie: Czy nie boisz się większych pieniędzy? Może masz nieuświadomiony opór przed podwojeniem swoich dochodów, bo kojarzą ci się z nieuczciwym biznesem? 

Takie głęboko zakorzenione przekonania mogą sabotować nasz rozwój, nawet jeśli świadomie chcemy iść do przodu. Często w podświadomości pojawia się myśl, że nie zasługujemy na sukces. Dlatego kiedy jesteśmy blisko osiągnięcia celu, nagle rezygnujemy, boimy się i wycofujemy. Może nie jesteśmy do końca pewni wartości swoich usług lub produktów. Może tracimy duże okazje biznesowe, bo w głębi duszy nie wierzymy, że powinniśmy prowadzić dużą firmę i zarabiać znacznie więcej.

Jak powiedział William James: Jesteśmy dokładnie tacy, za jakich się uważamy. Kiedy pierwszy raz usłyszałem ten cytat, wydawał mi się nierealny. Ale po przeczytaniu kilku książek i przemyśleniu, co działo się w mojej agencji, widzę, że to jest klucz do tego, żebyśmy zrozumieli siebie i sięgali po większe cele. 

Co zrobić, żeby mniej sabotować swój biznes?

Kluczowa jest autorefleksja i analiza działań w biznesie. Zamiast nieustannie gonić za wzrostem, zmianami w ofercie czy nowymi pracownikami, warto regularnie poświęcić czas na zastanowienie się, czy to, co robimy, jest zgodne z nami i naszymi wartościami, czy podejmujemy dobre decyzje biznesowe oraz, czy nie blokują nas błędne lub niepotrzebne przekonania na temat biznesu.

Równie ważne jest wyrażanie emocji – poprzez rozmowy, prowadzenie dziennika czy inne sposoby wyrzucenia ich na zewnątrz. Pomocne są rozmowy z innymi przedsiębiorcami, współmałżonkiem czy mastermindy. Nierzadko perspektywa drugiej osoby pozwala nam dostrzec coś, czego sami nie widzimy. Bardzo zachęcam do tego, żeby nie być zamkniętym i odizolowanym od innych przedsiębiorcą. 

Często również, zamiast koncentrować się na biznesie i dostarczaniu wartości klientom, skupiamy się na czynnikach zewnętrznych. Myślimy: Gdybym tylko dostał dotację, Gdyby pojawił się inwestor lub partner biznesowy, to miałbym lepiej. Takie podejście jest złe, ponieważ koncentrujemy się na rzeczach, na które nie mamy wpływu, zamiast w pełni wykorzystać naszą wartość, aby rozwinąć biznes.

Podsumowanie

Sam zdecydowanie miałem trudności z sabotowaniem własnego biznesu. Zauważam, że teraz, gdy kończę kurs dla prawników i chcę go zacząć promować, nadal z tyłu głowy pojawia się myśl: A czy ktoś go kupi? Zastanawiam się nad swoimi przekonaniami i staram się je realistycznie przełamać. Nie chcę robić dodatkowych działań marketingowych, jak lajki czy wideo promujące kurs, jeśli nie mam pewności, że kurs jest naprawdę dobry i ma potencjał sprzedażowy. Dlatego robię ćwiczenia, analizuję rynek i rozmawiam z moją żoną, aby mieć pewność, że moja głowa znajduje się we właściwym miejscu.