Rafał Solarek

Jak znaleźć idealny work-life balance?

Pracujesz, żeby żyć, czy żyjesz, żeby pracować? W dzisiejszych czasach, gdy granice między pracą a życiem osobistym coraz bardziej się zacierają, to pytanie staje się kluczowe. Dziś podzielę się z Tobą, jak ja rozumiem work-life balance i jak udaje mi się go utrzymać.

Praca a życie – gdzie jest granica?

Zacznę od krótkiej historii. Ostatnio rozmawiałem ze słuchaczem mojego podcastu, który planuje przeprowadzkę na Teneryfę. Jest on nieco starszy ode mnie, dobrze sytuowany finansowo i obracający się w kręgach ludzi zarabiających znacznie więcej. Podzielił się ze mną pewną obserwacją – zauważył, że wielu jego znajomych, mimo ogromnych dochodów, wciąż tkwi w niekończącym się kołowrotku pracy.

Pracują bardzo dużo, są zestresowani, siwieją szybciej, niż powinni. Nawet podczas kolacji – towarzyskich czy biznesowych – nie rozstają się z telefonem, ciągle rozmawiają o pracy. Powiedział, że nie rozumie, dlaczego tak się dzieje. Przecież mają już wszystko. Przytoczył przykład znajomego, którego firma generuje 250 milionów obrotu rocznie, a on nadal jest zestresowany, wciąż goni i nie potrafi się zatrzymać.

Czy pasja do pracy wystarcza?

Sam również spotkałem osoby o podobnym podejściu – może na mniejszą skalę biznesową, ale z równie intensywnym stylem pracy. Niektórzy pracują po 12–14 godzin dziennie. Gdy rozmawiam z nimi na ten temat, staram się nie oceniać, tylko zrozumieć ich perspektywę. Często mówią: Lubię pracować, Praca to moja pasja, Rozwijanie firmy tak mnie ekscytuje, że 14 godzin mija niepostrzeżenie. 

I tu pojawia się pytanie: czy rzeczywiście praca jest dla nich przyjemnością i w pełni im wystarcza? A może to kwestia głęboko zakorzenionych przekonań? Takich, które mówią, że aby firma się rozwijała, a ego było zaspokojone, trzeba pracować bez przerwy – także w niedzielę, by w poniedziałek klienci otrzymali wszystko gotowe i byli zadowoleni, a firma rosła. Ale po co to wszystko? Kiedy wreszcie się zatrzymamy?

Nawet jeśli rzeczywiście praca jest pasją i sprawia, że czas mija błyskawicznie, czy to wystarczy? Czy życie może się opierać wyłącznie na realizowaniu swojej pasji w postaci budowania firmy? Moim zdaniem są w życiu ważniejsze rzeczy. Nawet jeśli ktoś nie ma dzieci ani innych zobowiązań, życie toczy się dalej. Chociażby zdrowie powinno być absolutnym priorytetem dla każdego, a nie praca.

Krytyka idei work-life balance – czy jest zasadna?

Zauważyłem, że coraz częściej krytykuje się ideę work-life balance. Niektórzy twierdzą, że sztuczne oddzielanie życia od pracy nie ma sensu, bo przecież praca to też część życia. Jednak moim zdaniem krytyka work-life balance jest nieuzasadniona. Nie da się robić dwóch rzeczy jednocześnie. Nie da się być na siłowni i jednocześnie pracować przy laptopie. Nie da się opiekować dziećmi i w tym samym czasie być w 100% skupionym na pracy. Work-life balance to konieczność. Oczywiście każdy ma inny work-life balance, bo są różne etapy w życiu. 

Ja pracuję obecnie 3–4 godziny dziennie, głównie dlatego, że mam małe dzieci. Uświadomiłem sobie, że ich dzieciństwo już się nie powtórzy. Gdy staną się nastolatkami, nie będą tak chętnie spędzać ze mną czasu, jak teraz. Dlatego dopasowałem swój styl życia tak, aby móc poświęcić im jak najwięcej uwagi.

Cieszy mnie to, że już jestem na takim etapie przemyśleń, że mogę się nie zgodzić na przykład z Simonem Sinekiem, który w jednym ze swoich filmów również krytykuje ideę work-life balance. Moim zdaniem każdy z nas musi pracować – przynajmniej dopóki nie ma zapewnionych pasywnych dochodów. Każdy z nas ma życie. Są pewne wartości i obowiązki, które musimy wobec siebie i innych wypełniać. Dlatego moim zdaniem nie powinniśmy tego krytykować, lecz dostosować to do własnych potrzeb i ustalić, jak chcemy tę równowagę zachować.

Jak sprawić, żeby work-life balance działał na naszą korzyść i jak go zbudować?

1. Ustal priorytety w swoim życiu. 

W internecie można znaleźć wiele ćwiczeń, które pomagają to zrobić. Jednym z popularnych sposobów jest stworzenie listy wartości i stopniowe wykreślanie tych mniej istotnych, aż zostanie nam pięć najważniejszych. Następnie układamy je w kolejności – od najważniejszej do najmniej istotnej. Nie chodzi o to, by nad tym przesadnie się zastanawiać, bo priorytety są płynne, mogą z czasem się zmieniać.

Robiłem to ćwiczenie kilkukrotnie i zawsze na pierwszych miejscach znajdowały się rodzina i zdrowie – zdecydowanie wyżej niż praca. Nawet teraz kiedy zajmuję się tematami, które mnie fascynują i robię je z pasji, a nie tylko dla pieniędzy, te dwie wartości wciąż pozostają dla mnie najważniejsze. Te priorytety pomagają mi utrzymać work-life balance.

Życie często stawia nas przed niespodziewanymi decyzjami. Nawet jeśli coś zaplanujemy, pojawiają się nieprzewidziane sytuacje, które zmuszają nas do wyboru. Żeby podjąć dobrą decyzję zgodną z nami, musimy poznać siebie oraz ustalić nasze wartości i priorytety. Przykładowo, jeśli rano nie zdążę wykonać jakiegoś zadania, a dzieci przyjdą już ze szkoły, muszę zdecydować: czy nadrabiam zaległości w pracy, czy spędzam czas z rodziną.

Oczywiście życie nie zawsze jest takie kolorowe, że zawsze mogę wybrać dzieci i zrezygnować z pracy. Wczoraj miałem sytuację, w której rano nie zdążyłem dokończyć zadania. Zazwyczaj pracuję od 9:00 do 13:00, gdy dzieci są w szkole, ale tym razem poprosiłem żonę, by przez godzinę zajęła się dziećmi, a ja mogłem skończyć to, co miałem do zrobienia. To jest pewien przejaw work-life integration, ale wciąż balance. Zazwyczaj staram się trzymać wyznaczonych godzin pracy i nie przekraczać ich. 

2. Wyznacz granice czasowe. 

Na etacie jest to nieco prostsze, natomiast w biznesie bywa różnie. Jednak sam prowadziłem biznes usługowy, zarządzałem zespołem i obsługiwałem klientów, a mimo to potrafiłem trzymać się sztywno ustalonych godzin – od 9:00 do 14:00 – jako czasu przeznaczonego wyłącznie na pracę. Ważne, aby te godziny były bardzo sztywne. Oczywiście jeśli wydarzą się nietypowe sytuacje, możemy być elastyczni. Bądźmy też dla siebie wyrozumiali. Natomiast w mojej głowie jest obecnie jasny podział: od 9:00 do 13:00 skupiam się w pełni na pracy i nie rozpraszam się innymi rzeczami. 

Są jednak sytuacje wyjątkowe. Na przykład ostatnio przez dłuższy czas nie mieliśmy z żoną okazji, by spędzić czas tylko we dwoje – dzieci chorowały, a mieszkając na Teneryfie, nie mamy tu rodziny ani wielu znajomych, którzy mogliby nam pomóc. Wczoraj żona zaproponowała spontaniczną randkę – śniadanie w restauracji, żebyśmy mieli chwilę tylko dla siebie. Oczywiście zdecydowałem się na to, mimo że miałem zaplanowaną pracę, a tę godzinę czy półtorej musiałem później odpracować wieczorem. 

Nie ma w tym nic złego, o ile przez 80% czasu trzymamy się naszego planu. Czyli działa tu zasada Pareto. Czasem pojawiają się niespodziewane sytuacje, na które musimy zareagować, a czasem po prostu czujemy nagły przypływ energii i zamiast od razu siadać do pracy, wolimy najpierw pójść na siłownię i skrócić czas pracy o godzinę, jeżeli jest to możliwe. 

Jednak kluczowe jest to, by na co dzień trzymać się wyznaczonych granic. Jeśli ustalasz koniec pracy na 13:00 – to wtedy kończysz, bez względu na to, na jakim etapie jesteś. Oczywiście nie chodzi o zostawianie spraw w pół zdania, ale o domknięcie bieżącego zadania i odłożenie pracy.

Czasem pojawia się chęć, by szybko dokończyć jeszcze jedno zadanie. Jeśli to absolutnie konieczne, bo masz jakiś nieprzekraczalny deadline – w porządku. Ale w większości przypadków trzeba nauczyć się akceptować fakt, że nie zawsze uda się zrobić wszystko, co zaplanowaliśmy. Może źle rozplanowałeś czas, może coś nieprzewidzianego wypadło – to nie ma znaczenia. Musisz zakończyć tę pracę. 

Bardzo często, gdy mówię o tym temacie, odsyłam do autora książki 4000 tygodni, Olivera Burkmana. Subskrybuję jego newsletter i kiedyś wysłał w nim świetny tekst, w którym zachęcał do podjęcia wyzwania nieproduktywności.

W artykule udowodnił, że osoby, które mają jasno określone bloki czasu i kończą pracę o konkretnej godzinie – niezależnie od tego, na jakim etapie są i czy wszystko zostało wykonane – w dłuższej perspektywie są znacznie bardziej produktywne. Dzieje się tak, ponieważ potrafią oddzielić czas na pracę od czasu na odpoczynek, co sprawia, że ich mózg działa efektywniej. Dlatego bardzo zachęcam do stosowania tej zasady. Jeśli zaczniemy coraz częściej naginać swoje granice, przestanie to być work-life balance, a stanie się całkowicie pomieszanym work-life.

3. Oddziel obowiązki zawodowe od życia prywatnego. 

Obecnie na Teneryfie trwa karnawał – wszyscy się bawią, niezależnie od statusu czy pozycji zawodowej. W szkole, do której chodzi nasz syn, zauważyliśmy, że wszyscy – niezależnie od tego, czy to nauczycielka w wieku 30, czy 60 lat – przebierają się i śpiewają. Nawet dyrektorka, która na co dzień jest dość surowa i zarządza szkołą, w tym czasie bawi się całkowicie i zapomina o tym, że jest dyrektorką. Można z nią żartować, uśmiecha się i traktuje wszystkich jak równych sobie. To doskonały przykład na to, jak ważne jest oddzielanie ról zawodowych od życia prywatnego. Gdy wychodzę z pracy, przestaję być prezesem czy szefem – jestem po prostu sobą. 

Nie każda chwila musi być produktywna

Jestem też przeciwnikiem wykorzystywania każdej wolnej chwili na pracę, jak promują niektórzy twórcy. Nie uważam, że stojąc w kolejce na poczcie, powinienem wyciągnąć telefon i pisać posta, bo mam akurat 10 minut przerwy. Nie umiem tak pracować i zauważyłem, że w dłuższej perspektywie obniża to moją efektywność. Moim zdaniem to bardzo miesza w głowie. 

Częściowo zarabiam dzięki temu, że czasami muszę na bieżąco nagrać np. stories na Instagramie, szczególnie gdy dzielę się chwilami z życia na Teneryfie. Staram się jednak ograniczać to do minimum – nagrywam kilka ujęć, mówię coś i odkładam telefon. Dopiero po powrocie do domu, kiedy mam czas na pracę, montuję to, dodaję napisy i wstawiam na stories. Chodzi o to, żeby moja praca nie ingerowała za bardzo w życie prywatne. Dla mnie taki podział jest bardzo ważny i staram się tego trzymać. 

Takie ustalenie granic bardzo mi pomaga. Wiem, kiedy pracuję, a kiedy odpoczywam, co pozwala mi działać na pełnych obrotach w wyznaczonych blokach czasowych. Mimo że jako ludzie jesteśmy generalistami – możemy rozwijać karierę, grać w piłkę, czytać książki, śpiewać – to jednak jesteśmy najbardziej produktywni, gdy w danym momencie koncentrujemy się tylko na jednej rzeczy. Work-life balance nie tylko poprawia jakość naszej pracy, ale także zwiększa kreatywność i zarządzanie. Skupienie się w pełni na jednej czynności sprawia, że osiągamy lepsze rezultaty – zarówno w życiu zawodowym, jak i w relacjach z rodziną.

Zaakceptuj nieprzewidywalność życia

Mówię o tym, jak mam balans, kończę pracę, idę do dzieci i wszystko jest super. Jednak życie jest nieprzewidywalne i często zdarza się, że nie mamy wszystkiego, czego byśmy chcieli. Mnie bardzo pomaga to, że ustalam swoje wartości. Mamy w domu dwójkę małych dzieci i duży bałagan. Jednak ważniejsze jest to, że mamy dobrą relację z dziećmi i nie są one same. Dla nas istotne jest, że nasza firma działa dobrze, przynosi nam zyski i pozwala żyć tu, gdzie jesteśmy. Akceptujemy fakt, że mamy bałagan. Czasem nie mamy czasu na długi spacer czy wyjazd na plażę w weekend, ale staramy się to wdrażać. 

To jest bardzo ważne, żeby sobie uświadomić, że nawet jeśli idealnie zaplanujemy nasz work-life balance i wrzucimy wszystko do kalendarza, zawsze coś może nie wyjść. Musimy po prostu zaakceptować ten fakt. Jesteśmy istotami niedoskonałymi, życie jest nieprzewidywalne i czasem tak się zdarza. Powinniśmy trzymać się priorytetów i wartości, aby były w jak najlepszym stanie i zaimplementowane w naszym życiu. Wtedy czujemy satysfakcję, bo choć coś jeszcze nie wyszło, to najważniejsze rzeczy są ogarnięte w sposób, który nam wystarcza. Oczywiście, jeśli są obszary, które nie są zaopiekowane, możemy je oddelegować, poszukać pomocy i to nic złego. Skupmy się na tym, by priorytety, które są dla nas ważne, były wypełnione.

Podsumowanie

Myślę, że na koniec dodam lekki banał, ale warto o tym pamiętać: fundamentem work-life balance jest dbanie o siebie, o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Starajmy się wrzucić to na stałe do kalendarza i zaplanować czas dla siebie. Dla każdego może to oznaczać coś innego, jednak dopiero na podstawie dbania o siebie – o swoją głowę, zdrowie, zarówno psychiczne, jak i fizyczne – możemy budować naprawdę dobry balans.

Dzisiaj chciałem podzielić się przemyśleniami na temat tego, czym dla mnie jest work-life balance jak ja to układam i jak to wygląda u nas w praktyce. Do tej pory nam się to sprawdza i jestem z tego bardzo zadowolony. Jeśli interesują Cię konkretne rozwiązania, które ułatwiają mi pracę zdalną, zapraszam do odcinka, w którym przedstawiam 8 rzeczy, które pomagają mi łączyć pracę i rodzicielstwo.